5 małych zmian w hotelu, które kosztują grosze, a robią wrażenie
Nie każda poprawa w hotelu wymaga remontu, nowego basenu czy inwestycji w design ze zdjęć na Instagramie. Część rzeczy, które gość zapamiętuje najdłużej, to drobiazgi - takie, które kosztują dosłownie grosze albo nic, a wymagają tylko odrobiny pomysłu i uwagi. Oto pięć z nich, które naprawdę działają.
Hasło WiFi na wierzchu, nie w głowie recepcjonisty
To jedno z najczęstszych pytań przy zameldowaniu, a mimo to w wielu hotelach gość musi o nie zapytać, poczekać aż ktoś je znajdzie, czasem nawet zadzwonić na recepcję z pokoju. Rozwiązanie kosztuje dosłownie cenę małej ramki albo kartoniku: hasło WiFi widoczne od razu - na biurku w pokoju, przy lustrze, w łazience. Gość nie musi o nic pytać, nie czuje się jak intruz zawracający głowę personelowi o coś tak podstawowego.
Dobry przykład tego, jak małe rzeczy potrafią irytować: gość wraca zmęczony po całym dniu, chce sprawdzić pogodę na jutro albo napisać do rodziny, że dojechał bezpiecznie - i zamiast tego szuka po całym pokoju kartki z hasłem, a nie znajdując jej, dzwoni na recepcję o 23:00. Drobiazg, ale to właśnie z takich drobiazgów składa się ogólne wrażenie "tu o mnie zadbano" albo "tu trzeba się doprosić".
Odrobina zieleni tam, gdzie gość czeka
Recepcja, korytarz, poczekalnia przy windzie - to miejsca, w których gość spędza więcej czasu niż się wydaje, często czekając albo się rozglądając. Kilka doniczek z żywą rośliną (niekoniecznie drogą - wystarczy zadbana zieleń, nie musi to być egzotyczny okaz) potrafi zmienić odbiór całego wnętrza bardziej niż niejeden droższy element wystroju. To też sygnał, że ktoś dba o szczegóły - a to się przekłada na ogólne wrażenie "tu jest zadbane".
Kartka powitalna z imieniem gościa
Prosta karteczka czekająca w pokoju - "Witamy, Państwo Kowalscy!" - to koszt bliski zeru (kartka, długopis albo szablon do wydruku), a robi wrażenie nieproporcjonalnie duże do nakładu pracy. To sygnał "wiedzieliśmy, że przyjeżdżacie, czekaliśmy na was" - zupełnie inne odczucie niż anonimowy pokój, który wygląda identycznie dla każdego gościa danego dnia.
Ten sam mechanizm działa jeszcze lepiej przy okazjach - jeśli z rezerwacji wynika, że ktoś świętuje rocznicę albo urodziny, jedno zdanie nawiązujące do tego na kartce kosztuje tyle samo, co zwykłe "Witamy", a zapada w pamięć zupełnie inaczej. To dokładnie ten typ szczegółu, o którym goście później piszą w opiniach.
Mały, lokalny gest zamiast standardowej czekoladki
Czekoladka na poduszce to już tak oczywisty gest, że przestał robić wrażenie - gość widział go w dziesiątkach innych hoteli. Zamiast tego: coś lokalnego. Miód od pobliskiego pszczelarza, kartka z jednym zdaniem o okolicy, mała, tania pamiątka związana z regionem. To nie musi kosztować więcej niż standardowa czekoladka - różnica jest w tym, że gość zapamięta to jako coś związanego właśnie z tym miejscem, nie uniwersalny gest, który mógłby dostać wszędzie.
Informacje dostępne od razu, bez szukania recepcji
Ostatni punkt jest nam szczególnie bliski, bo dokładnie to robi StayAgenda: gość, który zamelduje się wieczorem, często ma te same podstawowe pytania - o której śniadanie, czy jest SPA, co się dzieje jutro w hotelu, jak się skontaktować z recepcją w nocy. Kod QR w pokoju, prowadzący do prostego, mobilnego informatora, rozwiązuje to bez kosztu druku nowych materiałów za każdym razem, gdy coś się zmienia w hotelu - i bez zmuszania gościa, żeby o cokolwiek dopytywał.
To nie jest gest w tym samym sensie co kartka powitalna czy roślina - to raczej narzędzie, które ułatwia te wcześniejsze gesty. Można w nim np. wspomnieć o lokalnym miodzie z punktu 4, dodać zdjęcie zielonego lobby z punktu 2, albo po prostu dać gościowi poczucie, że wie wszystko, czego potrzebuje, zanim jeszcze o coś zapyta.
Wspólny mianownik tych pięciu rzeczy: żadna nie wymaga budżetu remontowego. Wymagają tylko decyzji, żeby to zrobić - i odrobiny uwagi na to, co gość faktycznie zauważa, a nie na to, co "powinno" robić wrażenie.
Podsumowanie
Duże inwestycje w hotelu mają swoje miejsce, ale to często te drobne, tanie rzeczy decydują, czy gość wyjedzie z uczuciem "byłem zaopiekowany", czy tylko "przenocowałem". Żadna z powyższych pięciu zmian nie wymaga dużego budżetu - tylko odrobiny pomysłu i chęci, żeby to wdrożyć.
Zainteresował Cię punkt 5?
Zobacz, jak wygląda prosty, cyfrowy informator dla gości - bez kosztu druku, bez aplikacji do pobrania.
Napisz do nas